• Ostatnia modyfikacja artykułu:22 godziny temu

Rynek elektroniki nie może jeszcze odetchnąć z ulgą. Trump jednak planuje wprowadzić cła na półprzewodniki, bo czemu nie.

Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, ogłosił wczoraj wprowadzenie nowego pakietu ceł importowych, który dotknie większość kluczowych partnerów handlowych USA. Od 5 kwietnia zacznie obowiązywać jednolita 10-procentowa stawka na wszystkie towary importowane do kraju. Natomiast od 9 kwietnia wprowadzona zostanie seria selektywnych taryf celnych. Osiągną one znacznie wyższe wartości i obejmą około 60 państw.

Mimo szerokiego zakresu nowych taryf, niektóre produkty, takie jak półprzewodniki, drewno, leki czy miedź, zostały na razie wyłączone z nowych opłat. Jednak według jednego z urzędników Białego Domu, to jedynie przejściowe rozwiązanie. Rząd planuje wprowadzenie dodatkowych ceł dla strategicznych sektorów, w tym farmaceutyki, półprzewodników oraz minerałów krytycznych. Rynek elektroniki nie może odetchnąć jeszcze z ulgą.

Wprowadzone wyjątki dają chwilowe wytchnienie amerykańskim firmom technologicznym, takim jak AMD, Nvidia, Broadcom czy Qualcomm, które polegają na dostawach z Tajwanu, Korei Południowej, Japonii i Europy. Jednak branżowi eksperci ostrzegają, że już teraz wzrost ceł na sprzęt litograficzny z Europy i Azji wpływa na koszty produkcji półprzewodników w USA. Dla przykładu, zaawansowana maszyna litograficzna EUV firmy ASML, której cena standardowo wynosi około 200 mln dolarów, po wprowadzeniu taryfy może kosztować nawet 240 mln. To koszt, który odczują klienci.

Największe podwyżki ceł dotknęły Wietnam (46%), Kambodżę (49%) oraz Tajwan (32%). Nawet tradycyjni sojusznicy USA, tacy jak Japonia (24%), Korea Południowa (25%) czy kraje Unii Europejskiej (20%), nie uniknęli nowych opłat. Zaboli to absolutnie każdego.

Zobacz też:
ASUS podnosi ceny – cła Donalda Trumpa “działają”.
Trump blokuje rozbudowę stacji ładowania EV.
TSMC podniesie ceny przez cła Trumpa?

Oceń ten post