• Ostatnia modyfikacja artykułu:10 godzin temu

Blue Origin najwyraźniej nie chce już być postrzegane wyłącznie jako producent rakiet. Spółka Jeffa Bezosa zaprezentowała projekt TeraWave.

Jeff Bezos pokaże nowobogackim kto tu rządzi i wypowiada technologiczną wojnę SpaceX. Jego spółka Blue Origin chce zredefiniować kosmiczny internet. Skala planów robi wrażenie, bo firma mówi o łącznej przepustowości sięgającej nawet 6 Tb/s.

Architektura TeraWave zakłada połączenie dwóch warstw orbitalnych. Trzon systemu ma stanowić 5 280 satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), uzupełnionych przez 128 jednostek umieszczonych na orbicie średniej (MEO). Pierwsze starty zapowiedziano na końcówkę 2027 roku. Blue Origin jednak nie precyzuje, ile czasu zajmie pełne zbudowanie konstelacji, co tradycyjnie bywa najdroższą i najbardziej ryzykowną fazą takich projektów.

Satelity LEO mają wykorzystywać klasyczną łączność radiową z prędkościami do 144 Gb/s. Natomiast warstwa MEO zostanie oparta na łączach optycznych, odpowiedzialnych za osiągnięcie docelowych 6 Tb/s. Na tle konkurencji różnice są wyraźne. Starlink oferuje dziś maksymalnie około 400 Mb/s, a w przyszłości ma dojść do poziomu 1 Gb/s wraz z nową generacją satelitów.

Sam projekt wpisuje się też w szerszą transformację Blue Origin. Firma, dotąd kojarzona głównie z suborbitalnymi lotami turystycznymi New Shepard, w ostatnich latach wyraźnie przyspieszyła. W 2025 roku zadebiutowała ciężka rakieta New Glenn, a kolejne misje przyniosły m.in. udane lądowanie boostera. Spółka zrealizowała też pierwszy komercyjny lot dla NASA i zapowiada udział w misjach księżycowych. Dzięki TeraWave firma chce rozszerzyć swoją działalność o projektowanie, budowę i operowanie dużymi konstelacjami satelitarnymi.

Zobacz też:
Blue Origin pozywa NASA za kontrakt ze SpaceX.
Starlink znowu tanieje – oferta robi się przystępna.
Jeff Bezos nie jest już CEO Amazona. Co dalej z jego karierą?

Oceń ten post