• Ostatnia modyfikacja artykułu:2 godziny temu

Redmagic oszukiwało w benchmarkach. Wyniki zostały już zdjęte z słynnego 3D Mark, a firma się nieco skompromitowała.

Benchmarki od lat uchodzą za możliwie obiektywny sposób mierzenia wydajności smartfonów. To właśnie na ich podstawie wielu użytkowników ocenia, który model lepiej poradzi sobie w grach, bardziej wymagających aplikacjach czy codziennym multitaskingu. Jednym z najważniejszych narzędzi tego typu pozostaje 3DMark, szeroko wykorzystywany zarówno przez recenzentów, jak i samych graczy. Założenie jest proste – każdy telefon przechodzi identyczny scenariusz testowy, a końcowy wynik ma odzwierciedlać jego realne możliwości.

Tymczasem, UL Solutions, firma odpowiedzialna za rozwój 3DMarka, wykryła nieprawidłowości w działaniu smartfonów z serii Redmagic 11 Pro. Szczegółowe testy laboratoryjne potwierdziły, że urządzenia potrafiły osiągać nawet o 24 proc. lepsze rezultaty – ale wyłącznie w benchmarku. No dobra, ale jak to możliwe?

Telefony rozpoznawały aplikację 3DMark po jej nazwie i automatycznie przełączały się w specjalny tryb maksymalnej wydajności, zbliżony do trybu Diablo. Problem polega na tym, że nie był to domyślny tryb pracy urządzenia. Co więcej, aktywował się samoczynnie, bez udziału użytkownika, i nie można było go wyłączyć w trakcie testu.

Konsekwencje okazały się poważne. Modele Redmagic 11 Pro oraz Redmagic 11 Pro+ zostały usunięte z oficjalnych rankingów 3DMark. Ich wyniki nie są już traktowane jako wiarygodne, a same urządzenia trafiły na koniec zestawień bez przypisanej punktacji. To mocny cios wizerunkowy, szczególnie że benchmarki odgrywają ogromną rolę marketingową w branży mobilnej. Szczególnie dla telefonów gamingowych.

Zobacz też:
Smartfon do gier – jaki model wybrać? Ranking.
Intel manipulował wynikami benchmarków?
Benchmark – co to jest, jaki wybrać?

Oceń ten post