• Ostatnia modyfikacja artykułu:4 godziny temu

Dyson CameraJet miała być jednym z najbardziej nietypowych urządzeń do higieny jamy ustnej. A wyszedł problem za 2 tysiące.

CameraJet to efekt sześciu lat prac nad urządzeniem, na które Dyson uzyskał 38 patentów. Szczoteczka wykorzystuje kamerę oraz system Gap Optical Targeting. Zadaniem układu jest wykrywanie przestrzeni pomiędzy zębami i kierowanie w ich stronę strumienia płynu. Za taką konstrukcję trzeba jednak sporo zapłacić – cena urządzenia wynosi około 2000 zł. Jak na szczoteczkę – kosmos.

Problemy pojawiły się bardzo szybko. Już dzień po rozpoczęciu sprzedaży użytkownicy zgłaszali przypadki przedostawania się wody do komory baterii, a część urządzeń przestawała działać po zaledwie kilkudziesięciu sekundach. Wkrótce CameraJet zaczęła znikać z witryn internetowych i sklepów Dysona. Tak stało się między innymi we Francji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Singapurze.

Firma nie określa obecnej sytuacji jako formalnego wycofania produktu. Bo to średnie PRowo przyznać się do wypuszczenia wadliwej szczoteczki za dwa tysiące złotych. Jednocześnie Dyson przyznał, że podczas kontroli wykrył problem dotyczący pojedynczego komponentu. Według firmy wada występuje w niewielkiej części pierwszych partii urządzenia. Producent zapewnia, że problematyczne partie zostały odseparowane i że pomaga klientom, których dotyczy usterka.

Na tym kończą się oficjalne informacje. Dyson nie wyjaśnił, o jaki element chodzi, jakie dokładnie objawy powoduje jego wada ani jak dużo egzemplarzy może być nią objętych. Nie wiadomo również, dlaczego firma nie zdecydowała się na oficjalne ogłoszenie wycofania wadliwych partii ze sprzedaży.

Zobacz też:
Dyson prezentuje szczoteczkę do zębów z kamerą.
Biały uśmiech na wiosnę: Szczoteczki soniczne kontra rotacyjne. Która technologia wygrywa w 2026 roku?
Magnetyczna szczoteczka do zębów – jak działa?

Oceń ten post