Duży może więcej. Apple skupuje pamięć po cenach, które rujnują ich konkurencję. A co, stać ich.
Na rynku urządzeń mobilnych robi się coraz większy ścisk, a Apple zamierza wykorzystać swoją przewagę finansową do maksimum. W momencie, gdy branża mierzy się z ograniczoną dostępnością pamięci, firma z Cupertino ma na dużą skalę wykupywać mobilne kości DRAM. Akceptując nawet wyraźnie zawyżone ceny. Celem jest nie tylko zabezpieczenie własnych dostaw, ale również utrudnienie działania konkurentom.
Pierwsze skutki tej sytuacji są już zauważalne na rynku. Zarówno MediaTek, jak i Qualcomm miały ograniczyć tempo produkcji układów w litografii 4 nm, które trafiają głównie do smartfonów ze średniej i niższej półki cenowej. Według szacunków może to oznaczać zmniejszenie podaży nawet o 15 do 20 milionów mobilnych chipów. Strategia ta dobrze wpisuje się w przewidywania analityków. Od dłuższego czasu wskazywali oni, że Apple dzięki ogromnemu zapleczu finansowemu może znacznie lepiej przejść przez kryzys podzespołów niż większość rywali.
W tle widać także szerszy plan związany z walką o udziały w rynku. Niedawna premiera agresywnie wycenionego MacBooka Neo za 2999 zł pokazała, że Apple może coraz mocniej celować również w bardziej budżetowy segment laptopów. Jeśli firma jednocześnie zabezpiecza kluczowe komponenty i ogranicza dostępność podzespołów dla konkurencji, może znacząco umocnić swoją pozycję w kilku istotnych kategoriach sprzętu. To klasyczna strategia wykorzystania skali i kapitału. Mniej chodzi tu o krótkoterminowy zysk, a bardziej o długofalowe osłabienie rywali i przejęcie większej części rynku.
Zobacz też:
Apple znowu ugina się przed Unią Europejską.
Pamięć RAM zaczyna tanieć – nawet 30%.
Liquid Glass nie pójdzie w odstawkę. Apple jest zdecydowane.