Darmowe gry na Epic Games Store faktycznie działają. Tylko chyba nikt by nie przypuszczał, że na korzyść konkurencyjnej platformy – Steam.
Od startu Epic Games Store stawia na dwa główne argumenty: darmowe gry dla graczy i niższą prowizję dla twórców. Teoretycznie to solidne fundamenty, jednak w praktyce nie wystarczyły, by zachwiać pozycją Steama. Platforma Valve jest dziś dla wielu użytkowników czymś znacznie więcej niż prostą biblioteką gier – to ekosystem z rozbudowanymi funkcjami społecznościowymi, warsztatem modów i zaawansowanymi narzędziami dla graczy.
W czasie, gdy Steam regularnie bije kolejne rekordy aktywności, Epic nie notuje porównywalnych wzrostów. A rozdawane tam tytuły potrafią paradoksalnie napędzać zainteresowanie… konkurencyjną platformą Valve. Prezes studia New Blood Interactive, ujawnił, że sprzedaż ich tytułu na Steamie wzrosła aż o 200 procent po tym, jak gra została udostępniona za darmo w Epic Games Store. Darmowa oferta u konkurencji zadziałała więc jak skuteczna reklama… dla Steama.
Sam deweloper przyznał, że wcześniej postrzegał Epic Games Store jako marketingową czarną dziurę. Dopiero z perspektywy czasu okazało się, że darmowe udostępnienie gry miało sens, choć w zupełnie nieoczekiwany sposób. Największy skok zainteresowania Blood West na Steamie odnotowano w okresie świątecznym, gdy gracze masowo decydowali się na zakup tytułu mimo jego bezpłatnej dostępności gdzie indziej. Czasami naprawdę wolimy dopłacić, żeby mieć grę w swoim ekosystemie Steam.
Dla Epica to kolejny sygnał, że rozdawanie gier nie wystarczy, by odebrać Steamowi jego społeczność. I właściwie ciężko sobie wyobrazić co mogłoby tak zadziałać.
Zobacz też:
Epic Games pozywa gracza za cheatowanie w Fortnite.
Steam Machine będzie jednak bardzo drogą konsolą?
Valve pokazuje jak dobrze zarządzać firmą.