Google pod lupą UOKiK. Polski regulator zarzuca gigantowi wykorzystywanie przewagi nad wydawcami.
Google znalazło się pod lupą polskiego regulatora. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty czterem spółkom z grupy Alphabet w związku ze sposobem, w jaki koncern miał negocjować wynagrodzenia z polskimi wydawcami za wykorzystywanie ich materiałów prasowych. W grę może wchodzić więc całkiem poważna kara.
Sprawa dotyczy publikacji prasowych wykorzystywanych przez usługi należące do Google. Chodzi nie tylko o klasyczną wyszukiwarkę, ale również o Google News i Google Discover. Czyli usługę prezentującą użytkownikom spersonalizowane treści na urządzeniach mobilnych. Dla mediów to być albo nie być – czego nie zobaczymy w Google praktycznie może nie istnieć.
Google korzystało jednak z tej olbrzymiej przewagi negocjacyjnej w sposób nieuczciwy. UOKiK twierdzi, że firma nie przedstawiała wydawcom wystarczających informacji między innymi na temat sposobu wykorzystywania ich materiałów oraz przychodów uzyskiwanych w związku z tymi treściami. W efekcie mogła powstawać tak zwana asymetria informacji.
Wydawca wiedział więc, że jego materiały są wykorzystywane przez platformę, ale miał nie dysponować pełnym obrazem dotyczącym skali tego wykorzystania i jego wartości ekonomicznej. Zdaniem UOKiK utrudniało to prowadzenie negocjacji na równych zasadach.
Według stanowiska UOKiK brak odpowiednich informacji mógł sprawić, że negocjacje między gigantem a wydawcami stawały się w praktyce pozorne. Regulator uważa, że przy takiej przewadze informacyjnej dominująca platforma może mieć możliwość narzucania warunków drugiej stronie. Za nadużywanie pozycji dominującej przepisy przewidują możliwość nałożenia na przedsiębiorcę kary sięgającej 10% jego przychodów. Finalnie na pewno wyjdzie trochę mniej.
Zobacz też:
Zrzutka.pl oskarżona przez UOKiK o manipulowanie użytkownikami.
Bolt idzie pod lupę UOKiK – regulamin to porażka.
Allegro ma problem. UOKiK zrobił nalot na ich biura.