• Ostatnia modyfikacja artykułu:3 godziny temu

Mark Zuckerberg zeznawał w sądzie w Los Angeles w historycznym procesie. Analitycy wskazują, że waży się losy social mediów.

Być może najciekawsze postępowanie sądowe tego roku ruszyło pod koniec stycznia. Jego osią jest pozew młodej kobiety, która twierdzi, że popadła w uzależnienie od mediów społecznościowych i serwisów wideo, takich jak Instagram czy YouTube. Reprezentujący ją prawnicy przekonują, że Meta, YouTube, TikTok oraz Snap miały świadomość, iż konstrukcja ich aplikacji może negatywnie wpływać na psychikę młodych użytkowników. A co gorsza mimo to przedstawiały swoje usługi jako bezpieczne. Wiecie, bez żadnego ostrzeżenia na temat zdrowia.

Meta nie zgadza się z tymi zarzutami. Przedstawiciel firmy podkreślił, że zasadniczą kwestią, nad którą musi pochylić się ława przysięgłych, jest to, czy Instagram rzeczywiście odegrał kluczową rolę w pogorszeniu stanu psychicznego powódki.

Zdaniem części analityków skala i ciężar tych postępowań mogą wpłynąć na przyszłe regulacje całego sektora technologicznego. Jeśli sądy uznają odpowiedzialność platform za szkody zdrowotne użytkowników, konsekwencje mogą okazać się równie przełomowe, jak wyroki, które przed dekadami odmieniły podejście do odpowiedzialności firm tytoniowych. Porównania do batalii prawnych przeciwko koncernom tytoniowym z lat 90. pojawiają się nieprzypadkowo. To właśnie tamte procesy zmusiły producentów papierosów do otwartego informowania o ryzyku zdrowotnym. Dzięki nim mamy te czarne napisy na opakowaniu papierosów. Być może przed logowaniem się na Instagrama też zobaczymy czarną ramkę informującą o chorobach psychicznych? Ale to zobaczymy jak Mark Zuckerberg poradzi sobie w sądzie i co na to przysięgli.

Zobacz też:
Instagram zaliczył kolejny olbrzymi wyciek danych.
Meta zapowiada obowiązkowy powrót do biura.
Mark Zuckerberg twierdzi, że rozwój AI znacząco spowolni.

Oceń ten post