• Ostatnia modyfikacja artykułu:2 godziny temu

Revolut przekaże władzom dane piratów internetowych. Piractwo jednak nie jest aż tak bezkarne jak mogłoby się wydawać?

To może być jeden z ważniejszych momentów w europejskiej walce z nielegalnym streamingiem. Irlandzki sąd nakazał Revolutowi przekazanie danych setek osób powiązanych z piracką usługą IPTV, co otwiera zupełnie nowy etap działań przeciwko tego typu platformom. Zakres przekazywanych danych jest szeroki – obejmuje m.in. nazwiska, adresy oraz historię płatności.

Sprawa dotyczy serwisu „IPTV is Easy”, który umożliwiał dostęp do płatnych kanałów telewizyjnych za niewielką część ceny legalnych abonamentów. Zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego w Irlandii, Revolut ma udostępnić informacje dotyczące 304 użytkowników oraz 10 resellerów związanych z tym procederem. Co szczególnie istotne, po raz pierwszy w Irlandii na celowniku znaleźli się nie tylko organizatorzy czy sprzedawcy dostępu, ale również zwykli abonenci korzystający z pirackiej oferty.

Nowością pozostaje jednak skala oraz kierunek tych działań. Jeszcze kilka lat temu uderzenie bezpośrednio w końcowego użytkownika wydawało się mało prawdopodobne. Dziś staje się to realnym elementem strategii antypirackiej.

Choć sąd ograniczył wykorzystanie tych danych wyłącznie do celów postępowań prawnych, to w praktyce w zupełności wystarczy do rozpoczęcia serii spraw, które z pewnością będą obserwowane także poza Irlandią. Nie bez znaczenia jest też moment. Końcówka sezonu Premier League i inne duże wydarzenia sportowe tradycyjnie zwiększają zainteresowanie nielegalnymi transmisjami. Szacunki wskazują, że w samej Irlandii z nielegalnych usług IPTV mogą korzystać setki tysięcy osób. Jeśli choć część z nich poniesie konsekwencje prawne, efekt odstraszający może być bardzo wyraźny.

Zobacz też:
Revolut przestanie być niewidzialny dla komornika?
Pirackie streamy mają się doskonale. Unia nie ma szans.
LaLiga walczy z piractwem. Ale rykoszety bolą wszystkich.

Oceń ten post