• Ostatnia modyfikacja artykułu:6 godzin temu

TSMC cierpi przez atak USA na Iran. Na Tajwanie zaczyna powoli brakować energii elektrycznej i linie produkcyjne mogą stanąć.

Tajwan jest w wyjątkowo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. Aż 97% surowców energetycznych musi być importowane, a dostawy z Bliskiego Wschodu odpowiadają za około 37% gazu LNG wykorzystywanego w krajowej energetyce. To właśnie z tej energii korzystają fabryki TSMC, które należą do najbardziej prądożernych zakładów przemysłowych na świecie. Trwający od kilku tygodni konflikt zbrojny z udziałem Stanów Zjednoczonych, Izraela oraz Iranu zaczyna więc coraz mocniej oddziaływać na globalny rynek półprzewodników.

Na ten moment władze zapewniają, że dostawy są zabezpieczone do połowy maja, a negocjacje dotyczące kolejnych transportów trwają. Problem polega jednak na tym, że strategiczne rezerwy gazu wystarczają jedynie na około 11 dni w przypadku nagłych zakłóceń. Według analiz Morgan Stanley kolejne dostawy są już zakontraktowane. Choć po wyraźnie wyższych cenach.

Eksperci z Bloomberg Economics zwracają uwagę, że ewentualne niedobory helu mogą zmusić producentów do zmiany priorytetów produkcyjnych. W praktyce oznaczałoby to skupienie się na bardziej dochodowych układach dla sztucznej inteligencji. Niestety, kosztem chipów przeznaczonych dla rynku konsumenckiego. TSMC wytwarza m.in. procesory graficzne dla NVIDII, w tym akceleratory AI wykorzystywane w centrach danych. To właśnie ten segment generuje dziś najwyższe marże.

Sytuacja jest o tyle trudna, że rynek pamięci i kart graficznych już teraz pozostaje pod presją rosnącego popytu związanego z rozwojem AI. Każde kolejne zakłócenie w łańcuchu dostaw może przełożyć się na dalsze wzrosty cen sprzętu, które ostatecznie odczują także zwykli użytkownicy.

Zobacz też:
TSMC planuje wielkie inwestycje w proces 1,4 nm.
Unia Europejska uniezależni się technologicznie od USA.
TSMC ma problem – klienci odejdą do tańszej opcji?

Oceń ten post