• Ostatnia modyfikacja artykułu:8 godzin temu

YouTube trafił do Android Auto. Ale nie wygląda to na razie zbyt dobrze, a ograniczeń jest więcej niż funkcjonalności.

Choć sama obecność YouTube w Android Auto może brzmieć interesująco, zakres możliwości pozostaje mocno ograniczony. Nie jest to wersja znana ze smartfonów, lecz lekkie rozszerzenie działające w tle, które oferuje jedynie podstawowe sterowanie odtwarzaniem. To raczej prosta integracja, która obecnie skupia się wyłącznie na obsłudze dźwięku.

Najważniejsze jest to, że w tej formie nie ma mowy o oglądaniu filmów na ekranie samochodu. System pozwala wyłącznie na słuchanie dźwięku z materiałów dostępnych na platformie. W praktyce oznacza to możliwość odtwarzania podcastów, wywiadów, muzyki z wideo czy innych treści, gdzie obraz nie jest kluczowy. Ale nikt chyba nie będzie burzył się o brak możliwości oglądania filmów na wyświetlaczu podczas jazdy samochodem. Nie byłaby to pożądana funkcjonalność.

Sam panel sterowania również został maksymalnie uproszczony. Użytkownik ma do dyspozycji podstawowe przyciski, takie jak pauza czy przejście do następnego materiału. Brakuje bardziej zaawansowanych opcji, na przykład przewijania konkretnego filmu. Nawet przyciski multimedialne na kierownicy działają w bardzo podstawowym zakresie i służą głównie do przełączania między materiałami.

Warto też pamiętać, że do korzystania z tej funkcji wymagana jest aktywna subskrypcja YouTube Premium. Bez niej odtwarzanie w tle nie będzie działać, więc po wygaszeniu ekranu telefonu lub przełączeniu aplikacji dźwięk zostanie zatrzymany. Dla części użytkowników może to być istotne ograniczenie, choć dostępne są też tańsze warianty abonamentu skupione właśnie na odtwarzaniu w tle.

Zobacz też:
Android robi małą rewolucję w kartach SIM.
Google przedłuży czas instalacji na Androidzie do 24 godzin.
Android Auto otrzyma wyczekiwaną funkcję.

Oceń ten post