Havit STK011 to podróżny zestaw zawierający wszystko co przyda się na krótkiego city breaka. Czy taki produkt ma w ogóle sens? Sprawdzamy!
Spis treści
Co to jest zestaw podróżny? Na co to komu?

Zestawy podróżne, obejmujące najczęściej powerbank, kable do ładowania, kompaktową ładowarkę sieciową czy przejściówki, jeszcze do niedawna były kompletowane samodzielnie. Dziś coraz częściej trafiają na rynek jako gotowe, przemyślane zestawy, zaprojektowane z myślą o mobilności i wygodzie. Producenci akcesoriów zauważyli, że użytkownicy oczekują rozwiązań typu wszystko w jednym, które można po prostu wrzucić do plecaka lub torby i mieć spokój na cały wyjazd.
Rosnąca popularność takich zestawów nie jest przypadkowa. Smartfony, słuchawki, smartwatche czy laptopy to dziś podstawowe narzędzia w podróży, zarówno prywatnej, jak i służbowej. Każde z tych urządzeń wymaga zasilania, a noszenie kilku osobnych kabli i ładowarek szybko staje się niepraktyczne. Zestawy podróżne odpowiadają na ten problem, porządkując akcesoria i ograniczając liczbę elementów, które trzeba zabrać ze sobą.
Znaczenie kompaktowych rozwiązań szczególnie mocno widać w dobie tanich linii lotniczych. Ograniczenia dotyczące bagażu podręcznego sprawiają, że każdy centymetr i każdy gram mają znaczenie. Zamiast chaotycznie upychać akcesoria w różnych kieszeniach, coraz więcej osób decyduje się na niewielki, uniwersalny zestaw, który zajmuje minimum miejsca i pozwala zachować porządek.
Havit STK011 – wszystko czego potrzebujesz na podróż

Havit STK011 to bardzo przemyślany zestaw podróżny zamknięty w eleganckim filcowym etui z dużym guzikiem jako zapięciem. Wygląda to naprawdę fajnie i nie zajmuje zbyt dużo miejsca, całość ma parę centymetrów grubości, a wielkością przypomina zeszyt w formacie A5. Na spokojnie wejdzie na bok plecaka, nawet przygotowanego pod restrykcyjne ograniczenia RyanAira czy Wizza.
No dobra, a co znajdziemy w środku? Przede wszystkim niezbędnik każdego podróżującego – powerbank. Ale taki przemyślany. Po pierwsze, nie ma jakiejś kosmicznej pojemności, a jedynie 5000 mAh, czyli tak na jedno naładowanie telefonu do pełna. To nie jest sprzęt survivalowy, a na typowego city-breaka, gdzie chcemy jednorazowo doładować nasz telefon. Ale w zamian mamy gotowe wtyczki lightning i USB-C, nie musimy szukać żadnego kabla, bo jest on wbudowany bezpośrednio w urządzenie. W dodatku USB-C możemy trochę wysunąć, Lightning niestety już nie. Olbrzymim atutem jest też indukcyjne pole do ładowania zegarka, w podróży czasami o to trudno.

Do kompletu jest też ładowarka o mocy 20 W, w sam raz na szybkie naładowanie albo wspomnianego powerbanka, albo całego smartfona. To fajny model wykonany w technologii GaN. Dzięki temu, waży tyle co nic i z łatwością mieści się w dłoni. Oczywiście, możemy użyć jej w całej Europie (tam gdzie pasować będzie wtyczka oczywiście).

Podstawową część zestawu uzupełnia kabel USB-C/USB-C. Ale taki naprawdę konkretny i solidny. Splot jest na tyle gruby, że nie wydaje mi się, żebyśmy dali radę przerwać go czymkolwiek innym niż sekatorem ogrodowym. Do tego mamy też zawieszkę i dwie końcówki, dzięki którym kabel nie będzie się plątał. Dodatkowo pozwolą nam na wygodny transport. Przyznam, że widywałem mniej wytrzymałe kable estradowe. Popsucie tego cuda będzie wymagało mnóstwa pracy i „talentu”.
Do tego wszystkiego mamy też zawieszkę, żeby przytwierdzić powerbank do plecaka. Jest też opaska na nadgarstek do telefonu, przydatna do robienie zdjęć w ryzykownych miejscach. Całkiem przydatny gadżet, który w dodatku nic nie waży. A może uratuje nam telefon.
Wentylator? A czemu?

Osobiste, małe wentylatory wciąż pozostają w Polsce gadżetem niszowym, kojarzonym raczej z ciekawostką niż praktycznym narzędziem na co dzień. Dla wielu osób są to urządzenia egzotyczne, które trudno wpisać w codzienne użytkowanie, zwłaszcza w klimacie, który przez lata nie wymuszał stałego radzenia sobie z ekstremalnymi upałami. Ale hej, z tym akurat robi się coraz gorzej i lato może nas konkretnie zaskoczyć. Niemniej, Havit STK011 to zestaw podróżniczy, a tam gdzie się wybieramy upały często dają sobie we znaki. Szczególnie w nieklimatyzowanym busiku na uroczej wysepce gdzieś na morzu Śródziemnym.
Zupełnie inaczej wentylatory traktuje się w krajach azjatyckich, takich jak Japonia, Korea Południowa czy państwa Azji Południowo-Wschodniej. Tam wysokie temperatury i duża wilgotność powietrza są codziennością przez znaczną część roku, a osobiste wentylatory stały się naturalnym sposobem na poprawę komfortu termicznego. Wiele osób wychodząc z domu zabiera je ze sobą tak samo rutynowo jak smartfona czy portfel, traktując je jako podstawowe akcesorium na upalne dni. Coraz częstsze fale wysokich temperatur w Europie mogą sprawić, że także w Polsce takie rozwiązania zaczną być postrzegane inaczej.
W zestawie Havit STK011 znajdziemy więc maleńki wentylator, mieszczący się na spokojnie w dłoni. Ale niech nie zwiedzie was rozmiar, to konkretna dmuchawa, która już na 20% mocy daje nam świetne ochłodzenie. Oczywiście, całość jest zabudowana, nie ma mowy o przypadkowym wetknięciu palca czy uszkodzeniu łopatek. Całość doładujemy elegancko za pomocą USB-C, a jedno ładowanie wystarczy na nawet 2 godziny pracy – idealnie na podróż.
Wszystko w jednym to czysta wygoda
Havit STK011 to tak naprawdę czysta wygoda. Kupujemy jeden zestaw i jedyne o czym musimy pamiętać to fakt, żeby go naładować. W dodatku jest wygodny w transporcie, wytrzymały i elegancki. Jak dla mnie, coś świetnego.
Zobacz też:
Havit Space S1 – recenzja. Ale to gra!
Pancerny smartfon – jaki model warto wybrać?