• Ostatnia modyfikacja artykułu:2 miesiące temu

Jak Netflix idzie na zakupy, to nie pyta o ceny. Gigant streamingu analizował, czy byłby w stanie przełknąć EA.

Netflix rozważał znacznie śmielsze wejście w branżę gier niż tylko systematyczne powiększanie biblioteki mobilnych projektów. Z materiałów wynika, że korporacja analizowała możliwość zakupu praktycznie każdego dużego aktywa dostępnego na rynku. Wśród potencjalnych celów wymieniano Electronic Arts czy nawet medialne imperium Fox. Najbardziej ambitną ideą miał być pomysł przejęcia Disneya, choć ta opcja nie uzyskała poparcia wśród decydentów.

Wzmożone zainteresowanie tematem pojawiło się po wrześniowej propozycji saudyjskich inwestorów, którzy chcieli przejąć EA. Ta informacja wywołała dyskusję w branży, bo ewentualne przejęcie mogłoby oznaczać cięcia, restrukturyzację i większe wykorzystanie narzędzi AI przy produkcji gier. W efekcie zaczęto zastanawiać się, czy ewentualny ruch Netflixa byłby łagodniejszy dla studiów i marek, które budowano przez lata.

Jednocześnie obecny katalog gier Netflixa nie wzbudza większych emocji. Przeważają tam tytuły mobilne, a te nie trafiają do fanów dużych, sieciowych czy wysokobudżetowych serii. A po kupnie Warner Bros. Discovery staną się właścicielami marek takich jak chociażby Harry Potter – idealnie pod segment gamingowy.

Równocześnie, EA nie jest w super kondycji. Wydawca utracił część atrakcyjnych licencji, w tym te związane z markami The Lord of the Rings czy Star Wars, co osłabiło jego pozycję w tych segmentach rynku. Najmocniejszym filarem pozostają więc cykle sportowe pokroju EA Sports FC i Madden NFL, regularnie generujące przychody dzięki corocznym premierom. Ale ile można ciągnąć na starej FIFIe.

Zobacz też:
Pirackie streamy mają się doskonale. Unia nie ma szans.
Netflix jednak nie kupi Warner Bros. Discovery?
Netflix słucha użytkowników – kochają reklamy więc da im reklamy

Oceń ten post