• Ostatnia modyfikacja artykułu:7 godzin temu

Elon Musk zszedł na Ziemię. Marzenia o terraformacji Marsa, a nawet o zwykłej wycieczce schodzą na razie na dalszy plan.

Jeszcze niedawno Księżyc w opowieściach Elona Muska pełnił rolę epizodu – dodatku, który odciąga uwagę od właściwego celu, jakim miała być kolonizacja Marsa. Dziś ten sposób myślenia wyraźnie się przesuwa, a akcenty w strategii SpaceX układają się inaczej niż jeszcze rok temu. Księżyc staje się już sporym wyzwaniem, a Mars mamrotaniem dziadka Elona.

Zapowiedzi lotu na Marsa w 2026 roku opierały się na korzystnym oknie startowym, które pojawia się co dwa lata. Opóźnienie oznaczałoby konieczność czekania do 2028 roku, co nie współgrało z narracją szybkiego postępu. Tymczasem rozwój Starshipa wciąż napotyka wyzwania. Kolejne testy i prace nad wersją określaną jako Starship 3 pokazują, że harmonogram pozostaje napięty. 2028 to absolutnie nierealistyczny termin, nawet zakładając astronautów-samobójców.

No i poszło też o pieniądze. Mars kosztuje. I to niemało! Droga, kosztowna misja bez szybkiego zwrotu mogłaby zostać sceptycznie odebrana przez inwestorów. W momencie, gdy SpaceX rozważa kolejne decyzje kapitałowe, większą wagę zyskują projekty o przewidywalnych przychodach. Na tym tle kontrakty księżycowe realizowane dla NASA wyglądają znacznie bezpieczniej. Agencja przeznacza miliardy dolarów na kolejne etapy programu załogowych lądowań, a SpaceX jest jednym z jego filarów.

Równolegle Musk zacieśnia relacje pomiędzy SpaceX a xAI. W grę wchodzą pomysły wykorzystania infrastruktury orbitalnej do obsługi centrów danych i projektów związanych ze sztuczną inteligencją. Na Marsa nie ma już miejsca.

Zobacz też:
Elon Musk sprzedaje firmę Elona Muska Elonowi Muskowi.
SpaceX będzie mógł zamykać prywatne drogi i plaże.
Elon Musk zniszczy ISS. W dodatku za zgodą NASA.

Oceń ten post