Tego jeszcze nie grali. Lewica bierze się za ceny gier na Steam. Partia złożyła oficjalne zawiadomienie do UOKiK.
Temat cen gier na Steam w Polsce wraca jak bumerang. Od lat gracze zwracają uwagę, że sposób przeliczania złotówki na dolary jest dla nich zwyczajnie niekorzystny. Efekt? Wiele tytułów kosztuje u nas więcej, niż wynikałoby to z realnego kursu walut, co regularnie wywołuje frustrację wśród użytkowników platformy. No bo serio, jak to jest, że mamy płacić więcej niż Szwajcarzy? Przecież to jakiś absurd.
Sprawa nabrała jednak politycznego wymiaru. Lewica uznała, że problem jest na tyle poważny, iż wymaga interwencji i oficjalnie zgłosiła go do UOKiK. Zdaniem ugrupowania polscy gracze płacą zawyżone kwoty, ponieważ stosowany przez Valve przelicznik nie jest na bieżąco aktualizowany. Czysta prawda, tylko czy to, aby na pewno temat polityczny?
Wcześniej powstała oddolna inicjatywa Polish Our Prices, zapoczątkowana przez społeczność graczy. Celem akcji jest wywarcie presji na Valve, aby dostosowało ceny do realiów polskiego rynku. Tematem zainteresowało się także Ministerstwo Cyfryzacji, a UOKiK analizuje sytuację już od kilku miesięcy. Na razie jednak bez większego efektu.
Lewica deklaruje również poparcie dla ruchu Stop Killing Games. To z kolei inicjatywa konsumencka, która podważa praktyki wydawców polegające na wyłączaniu lub gier sprzedanych wcześniej klientom. Rozumiecie, kupujemy grę, a wydawca zamyka serwery i nie możemy w nią grać. W obu przypadkach chodzi o to samo – większą ochronę interesów graczy i bardziej uczciwe zasady na rynku cyfrowej rozrywki. Czyli Lewica robi to co Lewica umie robić najlepiej – broni interesów zwykłych ludzi.
Zobacz też:
Valve szykuje świetne narzędzie analityczne dla graczy.
Epic Games Store rozdaje, a Steam na tym zarabia.
Steam Machine – ile będzie kosztować konsola od Valve?