• Ostatnia modyfikacja artykułu:5 godzin temu

TP-Link udaje amerykańską firmę. Opakowanie się w biało-niebiesko-czerwoną flagę może być dla nich prawdziwym być albo nie być.

Największy producent routerów na świecie – a jednocześnie lider rynku w USA – znalazł się ostatnio pod wyraźną presją ze strony amerykańskich regulatorów. TP-Link ponownie spotkał się z przedstawicielami FCC. Próbując przekonać ich, że nowe przepisy ograniczające sprzedaż zagranicznego sprzętu sieciowego nie powinny obejmować jego działalności.

W trakcie rozmów firma podkreślała, że funkcjonuje jako podmiot z siedzibą w Irvine w Kalifornii i operuje w ramach rynku amerykańskiego. Wskazano też na skalę działalności. TP-Link odpowiada za ponad jedną trzecią sprzedaży routerów dla klientów indywidualnych w USA. A do tego jego urządzenia uchodzą za wydajne i stosunkowo przystępne cenowo. Problem polega jednak na tym, że dla władz USA takie argumenty mogą nie być wystarczające. Bo czemu miałyby być.

Kluczowym tematem pozostają powiązania z Chinami oraz kwestie bezpieczeństwa infrastruktury sieciowej. W odpowiedzi na rosnącą presję TP-Link przeprowadził reorganizację. W 2024 roku powołano TP-Link Systems Inc., która ma oddzielić działalność w USA od części chińskiej – zarówno pod względem zarządzania, jak i łańcucha dostaw. Mimo tych działań regulatorzy nadal analizują, czy rozdział jest rzeczywisty, czy jedynie formalny.

Firma stara się jednocześnie o uzyskanie specjalnego wyjątku od nowych regulacji – podobne rozwiązanie wcześniej uzyskały Netgear oraz Adtran. Taki scenariusz pozwoliłby TP-Linkowi kontynuować sprzedaż przez określony czas. A mieszkańcy USA nie zostaliby bez dostępu do routerów innych niż sprowadzane zza granicy.

Zobacz też:
Routery stały się niemal nielegalne w USA.
USA chcą blokować strony z pirackimi treściami.
YMTC – chiński gigant pamięci rośnie w siłę.

Oceń ten post