• Ostatnia modyfikacja artykułu:5 godzin temu

Samsung notuje rekordowe zyski. A pracownicy zaczęli więc żądać rekordowych podwyżek i grożą strajkiem.

Ponad 30 tysięcy pracowników działu półprzewodników Samsung wyszło na ulice w okolicach kluczowego kompleksu produkcyjnego w Pyeongtaek. Domagają się udziału w rekordowych zyskach, które firma notuje dzięki boomowi na sztuczną inteligencję. Skala protestu zaskoczyła nawet branżowych obserwatorów – tak otwarte napięcie między załogą a zarządem w tej części sektora technologicznego zdarza się rzadko. A właściwszym terminem jest raczej to, że nie zdarzyło się w tym millenium.

Kluczowym punktem sporu są premie. Związkowcy oczekują przekazania 15 procent zysku operacyjnego działu półprzewodników bezpośrednio pracownikom. Przy obecnych wynikach oznaczałoby to wypłaty liczone w dziesiątkach tysięcy dolarów. Średnia premia na osobę mogłaby przekroczyć 400 tysięcy dolarów, co według analityków czyni te żądania jednymi z najbardziej ambitnych w globalnym sektorze technologicznym w ostatnich latach. Niemniej, to tylko 15% samego zysku – chyba pracownicy to wypracowali, prawda?

Sytuację dodatkowo zaostrza przykład konkurencji. SK Hynix, bezpośredni rywal Samsunga, miał zaoferować swoim pracownikom wyraźnie wyższe premie powiązane z wynikami finansowymi, a także zrezygnować z wcześniejszych ograniczeń wypłat. To porównanie mocno podgrzało nastroje – według związkowców pracownicy Samsunga otrzymują dziś nawet trzykrotnie mniej niż osoby wykonujące podobne zadania u konkurenta.

Największe obawy budzi jednak perspektywa strajku. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, 21 maja może rozpocząć się protest generalny trwający nawet 18 dni. Taki scenariusz oznaczałby poważne zakłócenia w jednym z kluczowych ośrodków produkcji półprzewodników na świecie. Eksperci zwracają uwagę, że skutki mogłyby być odczuwalne globalnie.

Zobacz też:
Samsung wycofuje się z pamięci LPDDR4.
NVIDIA kończy program OPP – to fatalna wiadomość.
AMD zamyka rok z rekordami.

Oceń ten post