Steam Machine zaliczyło pierwszą poważną awarię. A internauci już boją się kolejnej plagi, jak czasów Xboxa.
Steam Machine od początku wzbudza skrajne opinie. Niby fajna przenośna konsola, ale trochę droga. Wydajność trochę też z innej epoki, w niektórych grach nie dorównuje PlayStation 5 czy Xboxowi Series X. Teraz pojawił się kolejny powód do dyskusji – pierwsze doniesienie o poważnej awarii sprzętu.
Kilka dni po premierze Steam Machine jeden z właścicieli opublikował w internecie zdjęcie urządzenia z migającym czerwonym fragmentem przedniego paska LED. Według dokumentacji Valve taki sygnał oznacza problem z układem graficznym. Społeczność bardzo szybko ochrzciła ten błąd mianem czerwonej linii śmierci. Wyraźnie nawiązując do kultowego już Red Ring of Death z pierwszych modeli Xboxa 360.
Zapewne błąd w ogóle nie byłby zbyt medialny, ale Red Ring of Death to olbrzymi klasyk w świecie gamingu. W pierwszych modelach Xboxa 360 wokół przycisku zasilania zapalały się trzy czerwone diody, sygnalizujące poważną awarię urządzenia – najczęściej związaną z układem graficznym lub płytą główną. Skala problemu była ogromna i zmusiła Microsoft do wydłużenia gwarancji oraz przeznaczenia ponad miliarda dolarów na naprawy i wymianę wadliwych konsol. Rozumiecie więc grozę sytuacji.
Instrukcja pomocy technicznej Valve wskazuje, że migająca czerwona część paska LED po prawej stronie obudowy informuje o awarii procesora graficznego. To jedna z najpoważniejszych usterek, jaka może wystąpić w tego typu urządzeniu, ponieważ uszkodzenie GPU często kończy się koniecznością wymiany całego sprzętu lub kosztowną naprawą. Ale na razie spokojnie – jeden przypadek wiosny nie czyni.
Zobacz też:
Valve po sukcesie przedsprzedaży Steam Machine – co zamiast?
Steam Machine debiutuje w benchmarku – szału nie ma.
Valve szykuje świetne narzędzie analityczne dla graczy.