• Ostatnia modyfikacja artykułu:24 godziny temu

Niemcy kontynuują działania zmierzające do uniezależnienia administracji od zagranicznych dostawców oprogramowania. Microsoft idzie w odstawkę.

Niemcy dalej idą w open-source. Tym razem na szeroką migrację zdecydowały się władze Meklemburgii, które planują zastąpić rozwiązania Microsoftu platformą bazującą na otwartym oprogramowaniu. Plan zakłada przeniesienie ponad 50 tys. urzędników do nowego środowiska pracy opartego na platformie Nextcloud. Rozwiązanie będzie wykorzystywane przez ministerstwa, urzędy oraz jednostki samorządowe działające na terenie całego kraju związkowego.

Jednym z głównych powodów wyboru Nextcloud jest otwarty kod źródłowy. Oprogramowanie udostępniane na licencji GNU AGPLv3 pozwala administracji samodzielnie analizować sposób działania systemu, przeprowadzać audyty bezpieczeństwa oraz wprowadzać też własne modyfikacje.

Za utrzymanie całej infrastruktury odpowiada państwowa spółka DVZ MV GmbH. Dzięki temu wszystkie dane pozostają pod kontrolą regionalnej administracji i nie są przechowywane przez zewnętrznych operatorów chmurowych.

Cała operacja idzie sprawnie. Pierwszym etapem całego procesu było odejście od Microsoft SharePoint. Jak podkreślają przedstawiciele władz, migrację przeprowadzono stopniowo, dzięki czemu obyło się bez utraty danych oraz większych zakłóceń w codziennej pracy urzędów.

Meklemburgia-Pomorze Przednie nie jest pionierem tego typu zmian. Wcześniej podobną strategię obrał też Szlezwik-Holsztyn, gdzie większość stanowisk administracyjnych zrezygnowała z pakietu Microsoft Office na rzecz LibreOffice. Dla niemieckich urzędów kluczowe stają się dziś kwestie suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa danych oraz możliwość samodzielnego rozwijania wykorzystywanego oprogramowania bez uzależniania się od jednego dostawcy. Jeśli podobnych projektów będzie przybywać, udział Microsoftu w europejskim sektorze publicznym może z czasem stopniowo maleć.

Zobacz też:
Microsoft sprzedaje laptopy za słabe na ich własny software.
Motorola i Lenovo nie mogą sprzedawać urządzeń w Niemczech.
Bambu Lab kolejny raz walczy z open source.

Oceń ten post