• Ostatnia modyfikacja artykułu:3 dni temu

#autoreklama

Valve niedawno potwierdziło ceny oraz szczegóły dotyczące Steam Machine, czyli swojego nowego mini PC z SteamOS.

System jest oferowany w czterech konfiguracjach z cenami zaczynającymi się od 4389 zł za model 512 GB i sięgającymi 6048 zł za zestaw 2 TB ze Steam Controllerem.

W przedsprzedaży rozeszło się wszystko, a scalperzy już podbijają stawki do 300% ceny sugerowanej, czasem nawet i wyżej.

Valve nie informuje na razie o nowych rzutach, a już w pierwszym widać oznaki braków na rynku komponentów, choćby w postaci różnych konfiguracji pamięci.

Jedna kość o pojemności 16 GB będzie przyjemniejsza pod ulepszenie PC, ale bazowo daje nieco mniej wydajności od konfiguracji 2×8 GB.

Najgorsze jest to, że nie wiadomo, która kombinacja do nas trafi, więc ciężko się do tego jako użytkownik ustawić.

Valve podaje, że wiadomości e-mail z możliwością zakupu zaczną być wysyłane w tygodniu rozpoczynającym się 29 czerwca, czyli od wczoraj.

Klienci mają 72 godziny na sfinalizowanie zakupu zanim rezerwacja zostanie anulowana.

Firma przewiduje, że wiadomości będą wysyłane przez pozostałą część roku, więc dostępność będzie zależeć od pozycji każdego użytkownika w kolejce, ale nie wygląda to zbyt kolorowo.

Można też oczywiście nie czekać i pójść w stronę gotowego PC z podobną wydajnością jak Actina CUBE.
Tutaj na pewno RAM będzie w dwóch modułach, bo Steam Machine może się trafić z jedną, 16-gigabajtową, która Dual Channel nie obsługuje.

Steam Machine wykorzystuje częściowo niestandardowy procesor AMD Zen 4 z 6 rdzeniami, 12 wątkami i niskim TDP.

Układ graficzny to zminiaturyzowana konstrukcja RDNA 3 z 28 jednostkami obliczeniowymi, maksymalnym stabilnym taktowaniem wynoszącym 2,45 GHz oraz 8 GB pamięci GDDR6.

System wyposażony jest również w 16 GB pamięci DDR5, Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.3, Gigabit Ethernet, DisplayPort 1.4, HDMI 2.0, jeden port USB-C i cztery porty USB-A.

W porównaniu z testowanym ostatnio Actina CUBE Steam Machine nie zachwyca specyfikacjami na papierze.

Komputer od Actiny w cenie 4 568 zł oferuje podobnie 6-rdzeniowego Ryzena 8400F z praktycznie dwa razy większym budżetem energetycznym, pełnoprawnego Radeona RX 7600 z 8 GB GDDR6, 16 GB pamięci RAM DDR5 w dwóch kościach oraz 1TB dysk SSD.

Oznacza to, że Actina Cube oferuje więcej mocy, podobną stabilność systemu i możliwość napraw oraz ulepszeń w takiej samej cenie co najtańsza wersja Steam Machine.

Valve skupił się na optymalizacji pod grę na telewizorze i kompaktowym rozmiarze komputera, co wymusiło nietypowe komponenty, ograniczając przy tym siłą rzeczy potencjalną wydajność.

Firma postrzega to urządzenie jako przedłużenie komputera gamingowego, a nie konsolę.

System SteamOS 3.8, który pojawił się na premierę Steam Machine, pozwala wszystkim użytkownikom na uruchamianie swojego kodu na ich własnym salonowym komputerze, aczkolwiek Valve zaznacza, że na ten moment wspierane są wyłącznie układy graficzne AMD.

Tak szybki rozwój oprogramowania Proton wraz z popularyzacją Steam Machine jest dobrym prognostykiem dla grających na Linuxie, bo wsparcie dla NVIDIA zaczęło być traktowane poważniej.

Oczywiste ograniczenia ze strony anti-cheatów są jeszcze do pokonania, ale ich przełamanie wydaje się być kwestią czasu.

Im więcej osób przesiądzie się na Linuxa, tym większa będzie motywacja do poprawiania jego działania z grami. Już dziś sporo problemów z opóźnieniami jest rozwiązanych.

Sam Steam Machine wydaje się być sprzętem skierowanym do fanów Valve, a właściwie jego filozofii. W obecnym stanie rynku PC jego wysoka cena przy tym nie odbiega jakoś bardzo od normy.

To wszystko wydaje się być też lekkim pstryczkiem w nos establishmentu, skomponowanego od lat w dużej mierze z Microsoft, NVIDIA i Intel. Steam Deck był tego przedsmakiem.

Historycznie zamknięte podejście liderów do systemów i jednoczesna otwartość AMD na Linuxa zaowocowało powstaniem pierwszego takiego komputera na bazie komponentów od Czerwonych, ale reszta niebawem też do nich dołączy.

Pierwsze podejście może nie należy do najmocniejszych pod względem czystej wydajności, ale należy do wystarczających do grania w popularne gry na przyjemnych dla oka ustawieniach graficznych.

Valve politycznie nie chciało dopłacać do sprzętu na wzór reszty producentów konsol, którzy potem odbijają sobie agresywniejszą monetyzacją swoich tytułów.

A Wy, czy pomimo jego ceny, czailiście się na Steam Machine?

Oceń ten post