Bose pamięta o ścieżkach swoich przodków. Wypuszczają nowe słuchawki z eleganckim kablem – nic bezprzewodowego, ale za to z ANC.
Bezprzewodowe słuchawki praktycznie zdominowały rynek, ale Bose postanowiło przypomnieć sobie o rozwiązaniu, które jeszcze kilka lat temu było standardem. Firma zaprezentowała Bose Noise Cancelling Wired Earbuds – pierwsze od 2015 r. przewodowe słuchawki douszne marki. Nowy model łączy klasyczne połączenie kablem z funkcjami kojarzonymi obecnie przede wszystkim ze sprzętem bezprzewodowym.
Bose nie potraktowało jednak powrotu do przewodu jako okazji do cofnięcia się o kilkanaście lat. W konstrukcji wykorzystano rozwiązania rozwijane przez firmę w ostatnim czasie. Każda słuchawka ma po dwa mikrofony współpracujące z systemem QuietControl odpowiedzialnym za aktywną redukcję hałasu. Ale jest też retro vibe, czyli fizyczny pilot. Za jego pomocą można zmieniać głośność, sterować odtwarzaniem oraz przełączać tryby działania redukcji hałasu.
Ciekawostką (i jedynym słusznym wyborem) jest zastosowanie USB-C zamiast klasycznego gniazda jack 3,5 mm. Dzięki temu słuchawki można podłączać bezpośrednio do wielu współczesnych smartfonów i komputerów. Wygląda na to, że Apple faktycznie zapoczątkowało lata temu odejście od mini jacka.
Ciekawostką jest zastosowanie USB-C zamiast klasycznego gniazda jack 3,5 mm. Dzięki temu słuchawki można podłączać bezpośrednio do wielu współczesnych smartfonów i komputerów. Producent deklaruje przy tym obsługę bezstratnego dźwięku oraz niskie opóźnienia. Przewód ma około 1,27 m długości. Ma to ręce i nogi!
Zobacz też:
Bose prezentuje pływający głośnik SoundLink Flex.
Słuchawki nauszne do 1000 zł – jaki model warto wybrać?
Bezstratny format audio – co to jest? Czy warto go włączyć?