Karty pamięci drożeją w niesamowitym tempie. Oczywiście, wszystko przez sztuczną inteligencję, która robi się coraz bardziej zasobożerna.
W ostatnich miesiącach sporo mówi się o drożejących pamięciach RAM i dyskach SSD. To temat, który regularnie przewija się w mediach technologicznych. Znacznie mniej uwagi poświęca się jednak kartom pamięci, choć one również wyraźnie podrożały. Dla wielu osób to produkt kupowany przy okazji – do telefonu, kamery czy konsoli – dlatego wzrost cen bywa szczególnie odczuwalny.
W wielu przypadkach mówimy już nie o symbolicznych podwyżkach, ale o wzrostach sięgających dwóch, a czasem nawet trzech razy. Co istotne, za tę zmianę odpowiada nie tylko sytuacja na rynku elektroniki, lecz także rosnący boom na sztuczną inteligencję. Bo nawet AI wykorzystuje karty pamięci, a raczej części z których karty moglibyśmy zrobić.
Źródła tych podwyżek należy szukać przede wszystkim w pamięciach NAND flash. To właśnie te same układy trafiają zarówno do dysków SSD, jak i kart microSD czy pendrive’ów. Wraz z boomem na AI producenci coraz częściej kierują moce produkcyjne tam, gdzie marże są najwyższe – czyli do centrów danych, serwerów i infrastruktury obsługującej modele sztucznej inteligencji.
Efekt jest dość prosty. Mniejsza liczba układów trafia do segmentu konsumenckiego, ponieważ tańsze produkty, takie jak karty pamięci czy podstawowe SSD, generują niższy zysk niż rozwiązania dla rynku profesjonalnego. Gdy podaż spada, a popyt pozostaje stabilny lub rośnie, ceny naturalnie idą w górę.
Zobacz też:
Karta pamięci – jak odczytać wszystkie jej parametry?
Pamięć RAM zaczyna tanieć – nawet 30%.
Sztuczna inteligencja jednak zabiera nam pracę.