LibreOffice Online powraca. Czy szykuje się konkurencja dla Dokumentów Google i rozwiązań online Microsoftu?
Projekt LibreOffice Online został uruchomiony w marcu 2015 roku jako narzędzie do wspólnej edycji dokumentów tekstowych, arkuszy i prezentacji bezpośrednio w przeglądarce. Od początku pozycjonowano go jako odpowiedź społeczności open source na rosnącą dominację takich rozwiązań jak Google Docs czy Microsoft 365. Kluczowym wyróżnikiem pozostaje model dystrybucji – brak opłat licencyjnych oraz pełna dostępność kodu źródłowego. Ale trochę nie wyszło. Choć formalne ogłoszenie zakończenia prac nad LibreOffice Online pojawiło się w 2022 roku, realny rozwój zatrzymał się już około 2020 roku.
Obecnie fundacja deklaruje, że usunęła wcześniejsze bariery organizacyjnei nic formalnie nie stoi na przeszkodzie wznowieniu prac. Po kilku latach praktycznego zastoju internetowa wersja LibreOffice ponownie znalazła się w centrum zainteresowania The Document Foundation. Fundacja zapowiedziała reaktywację prac nad przeglądarkową edycją pakietu biurowego, który ma pełnić rolę otwartej i darmowej alternatywy dla popularnych, komercyjnych usług działających w chmurze.
Technicznie projekt wykorzystuje model klient–serwer. Po stronie użytkownika wymaganiem jest wyłącznie aktualna przeglądarka, natomiast całe przetwarzanie danych odbywa się na serwerze. Interfejs działa w oknie przeglądarki i jest niezależny od systemu operacyjnego czy typu urządzenia.
Fundacja nie zamierza tworzyć centralnej, publicznej instancji na wzór komercyjnych platform. Zamiast tego promowany jest scenariusz samodzielnego wdrożenia – zarówno przez organizacje, jak i użytkowników indywidualnych – we własnym środowisku serwerowym. Takie podejście wpisuje się w ideę decentralizacji i większej kontroli nad danymi.
Zobacz też:
Jak zrobić zdjęcie do dokumentu w domu? Czy to możliwe?
Microsoft stawia na Rust. C++ to relikt przeszłości.
Firefox? Tylko bez obowiązkowego AI. Mozilla się wyłamuje.