Nintendo od lat konsekwentnie ściera się ze środowiskiem twórców emulatorów. Ale teraz zrobiło się już gorąco.
Zespół pracujący nad emulatorem Eden potwierdził otrzymanie pisma w trybie DMCA, w którym zażądano zamknięcia projektu. Podobne zawiadomienia trafiły również do twórców Citron, Kenji-NX oraz MeloNx. Wszystko wskazuje na to, że Nintendo dąży do wygaszenia niemal całej sceny emulatorów pierwszej generacji Switcha. Nic zresztą dziwnego, nie jest im to zbytnio na rękę, prawda?
Nie jest to zresztą nowa strategia. Firma już wcześniej pokazała, że potrafi działać stanowczo. W marcu 2024 roku doprowadziła do zamknięcia Yuzu, czyli najpopularniejszego emulatora tej konsoli. Jesienią tego samego roku podjęto działania wobec Ryujinx. Po ich wycofaniu się szybko pojawiły się kolejne inicjatywy, bazujące na wcześniejszych rozwiązaniach i doświadczeniu społeczności.
Sprawdź: Konsola do gier dla dzieci – jaka konsola dla dziecka będzie dobra?
Coraz częściej pojawia się też teza, że działania Nintendo nie dotyczą wyłącznie ochrony pierwszego Switcha. Równie prawdopodobnym celem może być zahamowanie rozwoju narzędzi, które w przyszłości mogłyby posłużyć do emulacji następnej generacji konsoli. Likwidacja obecnych projektów oznaczałaby dla kolejnych zespołów konieczność startu z niższego poziomu zaawansowania, co naturalnie spowolniłoby postępy. I pewnie to jest znacznie ważniejszym powodem tak zdecydowanych działań.
Dotychczasowa historia pokazuje jednak, że zamknięcie jednego przedsięwzięcia rzadko kończy temat. Po upadku Yuzu i Ryujinx scena stosunkowo szybko się odbudowała. Obecna ofensywa może więc jedynie spowolnić rozwój emulacji, ale niekoniecznie go zatrzymać. I ewentualnie zniechęcić mniej zdeterminowanych twórców do prób dalszego tworzenia emulatorów Nintendo.
Zobacz też:
AMD zdradza kiedy zadebiutuje nowy Xbox.
Nintendo przypomniało sobie o Polsce.
PlayStation 5 zostanie wkrótce zcrackowane?