Valve wciąż nie ujawniło oficjalnej daty premiery Steam Machine. Ale my mamy za to pierwsze benchmarki nowego komputera.
Z opublikowanych informacji wynika, że sprzęt ma wykorzystywać sześciordzeniowy, dwunastowątkowy procesor AMD bazujący na architekturze Zen 4. Za grafikę odpowiadać ma układ wyposażony w 28 jednostek obliczeniowych. Całość ma współpracować z maksymalnie 16 GB pamięci DDR5 oraz 8 GB pamięci GDDR6 przeznaczonej dla grafiki.
Prototyp został przetestowany w benchmarku Geekbench 6. Zgodnie z opublikowanymi rezultatami procesor uzyskał około 2334 punktów w teście jednowątkowym oraz 7392 punkty w teście wielowątkowym. Układ osiąga taktowanie do 4,86 GHz, dysponuje 30 MB pamięci cache L3 i pracuje przy współczynniku TDP wynoszącym zaledwie 30 W. Takie parametry wskazują przede wszystkim na bardzo dobrą efektywność energetyczną. Pod względem czystej wydajności Steam Machine nie może jednak rywalizować z nowoczesnymi procesorami desktopowymi przeznaczonymi do komputerów stacjonarnych.
Steam Machine oferuje zauważalnie wyższą wydajność niż Steam Deck, ale jednocześnie pozostaje wyraźnie słabszy od pełnoprawnych pecetów gamingowych. Wygląda na to, że Valve postawiło przede wszystkim na rozsądny kompromis między osiągami, poborem energii i kosztami produkcji. Celem nie jest walka z najwydajniejszymi komputerami na rynku, lecz stworzenie sprzętu zapewniającego dobrą wydajność przy stosunkowo niewielkim zapotrzebowaniu na energię.
Kluczowym elementem pozostaje koszt zakupu urządzenia. Nieoficjalne przecieki sugerują, że Steam Machine może kosztować od 900 do 1000 dolarów, co po przeliczeniu daje około 3300-3700 zł. To właśnie cena prawdopodobnie okaże się najważniejszym czynnikiem wpływającym na odbiór urządzenia. Jeśli Valve odpowiednio wyceni sprzęt, może zainteresować osoby szukające kompaktowej alternatywy dla klasycznego komputera do gier.
Zobacz też:
Valve jest znowu oskarżane o monopol.
Steam Machine wychodzi na ostatnią prostą.
Steam Controller wyprzedany – scalperzy wszystko zgarnęli