Tim Cook po 15 latach przestał być CEO Apple. Stery jednej z najważniejszych firm technologicznych na świecie przejmuje John Ternus.
Dla Apple oznacza to początek nowego rozdziału, choć Cook wcale nie znika z firmy. Cook odchodzi z funkcji dyrektora generalnego, ale pozostaje w strukturach Apple jako przewodniczący wykonawczy rady dyrektorów. W nowej roli ma zajmować się wybranymi obszarami działalności firmy, w tym przede wszystkim kontaktami z decydentami i politykami na całym świecie. Sam proces przekazania obowiązków był przygotowywany od miesięcy, a Apple określa go jako element długoterminowego planu sukcesji.
John Ternus nie jest przy tym człowiekiem z zewnątrz. W Apple pracuje od 25 lat, a do tej pory odpowiadał za inżynierię sprzętową. Miał więc udział w rozwoju wielu najważniejszych urządzeń firmy, a jego doświadczenie obejmuje m.in. kwestie konstrukcji, materiałów, trwałości oraz możliwości naprawy sprzętu. To właśnie jego techniczne zaplecze może mieć duże znaczenie w sytuacji, gdy firma coraz mocniej musi szukać nowych kierunków rozwoju.
Ternus obejmuje stanowisko w momencie, w którym Apple stoi przed kilkoma poważnymi wyzwaniami. Jednym z najważniejszych jest sztuczna inteligencja. Firma przez długi czas pozostawała w tyle za konkurentami pod względem rozwiązań generatywnej AI, a poprawa pozycji w tym segmencie będzie jednym z kluczowych zadań nowego kierownictwa.
Pierwszy duży sprawdzian przyjdzie zresztą niemal natychmiast. 9 września ma zorganizować premierowe wydarzenie, podczas którego spodziewamy się prezentacji nowych iPhone’ów. Będzie to pierwsza duża premiera produktowa firmy pod kierownictwem Ternusa. Według doniesień jednym z najważniejszych punktów wydarzenia może być również długo oczekiwany składany iPhone.
Zobacz też:
Apple prezentuje nowe chipy – M6 i M5 Ultra.
Polska będzie szczególnie podatna na rozwój AI
iPhone z dwiema bateriami? To bardzo prawdopodobne!