• Ostatnia modyfikacja artykułu:2 godziny temu

LibreOffice 26.8 ustanowił nowy rekord popularności. To dosyć jasne stwierdzenie, że ludzie nie chcą wcale AI.

W ciągu pierwszych siedmiu dni LibreOffice 26.8 pobrano dokładnie 1 031 162 razy. Według twórców to najlepszy wynik w historii pakietu osiągnięty w pierwszym tygodniu od wydania nowej wersji. Co istotne, statystyka obejmuje wyłącznie pobrania ze strony projektu. Nie uwzględnia instalacji pozyskiwanych z repozytoriów dystrybucji Linuksa, z których korzysta duża część użytkowników tego systemu. Absolutny rekord.

No ale skąd taki wynik? Niby nowa edycja przynosi między innymi usprawnienia związane z pisaniem oraz lepszą zgodność dokumentów z innymi pakietami biurowymi. Ale umówmy się, nikt na to nawet nie spojrzał. Marketingowym geniuszem była pewna krótka deklaracja – zero obowiązkowego AI. Document Foundation, organizacja non-profit rozwijająca LibreOffice, wyraźnie podkreśla, że nie zamierza dodawać funkcji AI do domyślnej konfiguracji programu.

W swoim komunikacie Document Foundation zaznaczyła, że pakiet używany przez dziesiątki milionów osób – między innymi w szkołach, szpitalach, instytucjach publicznych, kancelariach prawnych i organizacjach prywatnych. Nie otrzyma funkcji w domyślnej konfiguracji, jeśli nie będą one zgodne z zasadami projektu. Jak ktoś chce AI, to może sobie dograć, ale domyślnie to offline’owy i bezpieczny projekt.

No i samo to wystarczyło. Ale pamiętajmy też, że LibreOffice ma przy okazji fajne fundamenty pod swój sukces. Pakiet pozostaje bezpłatny, obsługuje popularne formaty dokumentów i pozwala przechowywać pliki lokalnie. Za darmo, bezpiecznie, wygodnie i bez AI. No a alternatywą jest Microsoft.

Zobacz też:
Microsoft znowu popsuł granie nową aktualizacją.
Niemcy żegnają się z Microsoftem i witają z open source.
OpenAI ogłasza przełom, Sam Altman czekał na niego całe życie.

Oceń ten post