• Ostatnia modyfikacja artykułu:46 minut temu

Raspberry Pi ma za sobą perfekcyjną połowę roku. Wszystko przez to, że robili zapasy pamięci, zanim inni w ogóle się w tym połapali.

Rapsberry Pi to firma prowadzona przez naprawdę sprytnych inżynierów. A do tego umieją też w ekonomię. Firma wyraźnie zwiększyła przychody i zyski, a jednocześnie sprzedała więcej swoich komputerów jednopłytkowych. Jednym z powodów okazała się decyzja podjęta jeszcze w ubiegłym roku – producent zawczasu zgromadził duże zapasy pamięci, dzięki czemu przez wiele miesięcy mógł korzystać z komponentów kupionych po znacznie niższych cenach.

Było warto. Od stycznia do końca czerwca Raspberry Pi wygenerowało 256,9 mln dolarów przychodu. Rok wcześniej w analogicznym okresie było to 135,5 mln dolarów, co oznacza wzrost o 90 proc. W tym samym czasie producent dostarczył 4,2 mln urządzeń. To o 17 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2025 roku. Firma ma też znacznie większy portfel zamówień. Na koniec czerwca obejmował on 2,6 mln sztuk, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Eben Upton, szef Raspberry Pi, wskazywał, że strategiczne zapasy pozwoliły firmie utrzymać ciągłość dostaw w sytuacji, w której mniejsi konkurenci mieli problemy z uzyskaniem odpowiednich przydziałów pamięci. Wpływ tej decyzji widać również w marży. Średni zysk brutto przypadający na jedną płytkę zwiększył się z 8 do 12,20 dolara. Pomogły w tym zarówno wyższe ceny urządzeń, jak i wykorzystanie wcześniej zakupionych, tańszych komponentów.

Ale wiadomo, to nic stałego. Takiej sytuacji nie da się utrzymać w nieskończoność. Raspberry Pi zaczęło już zużywać wcześniej zgromadzone zapasy, a nowe partie pamięci są znacznie droższe. Niemniej, co zarobili to zostanie z nimi na długo.

Zobacz też:
Raspberry Pi podwyższa swoje ceny po raz pierwszy w historii.
Czy DDR4 ma sens w 2026? Jaką pamięć RAM wybrać?
AI samo kupuje już sobie pamięć RAM.

Oceń ten post