Otwartość rzadko bywa znakiem rozpoznawczym dużych firm technologicznych. Szef Epic Games jednak się na nią zdobył.
Dla wielu graczy Epic Games Store pozostaje głównie miejscem do odbierania darmowych tytułów i uruchamiania Fortnite’a. Taki wizerunek wyraźnie nie odpowiada ambicjom firmy, która od lat próbuje zbudować realną alternatywę dla Steama. Efekty są jednak mieszane. W skali roku liczba miesięcznych aktywnych użytkowników spadła o 1 proc., do około 67 milionów. Dla porównania Steam przekracza dziś poziom 130 milionów aktywnych kont miesięcznie.
Steven Allison, wiceprezydent Epic Games Store, nie ukrywa, że sytuacja wymaga zmian. Jego słowa nie brzmią jak kurtuazyjne przyznanie się do błędów, ale raczej zapowiedź większej przebudowy sklepu i funkcji, które mają pojawić się w najbliższym czasie. Niemniej, padł fajny moment szczerości. W końcu powiedziano na głos to o czym wszyscy myśleli. Launcher Epica ssie. To cytat.
Launcher Epic Games Store jest po prostu słaby i działa wolno. Allison przyznał, że problemy te ciągną się od lat, a ich źródłem są przestarzałe rozwiązania po stronie zaplecza technicznego. Przez długi czas priorytetem firmy był rozwój narzędzi dla deweloperów, kosztem komfortu użytkowników końcowych. Dopiero w ostatnim roku Epic zaczął realnie przesuwać zasoby w stronę poprawy doświadczeń graczy.
Jesienią Epic Games Store ma doczekać się usprawnień związanych z zarządzaniem grami. W planach jest wieloplatformowa biblioteka wraz z narzędziami do jej porządkowania. Zmiany obejmą także strony główne sklepu, które będą dostosowywane do kraju, z którego loguje się użytkownik. Na dalszy plan, bez konkretnej daty, zapowiedziano uruchomienie rozwiązania przypominającego forum internetowe. To dopiero brzmi jak coś nowoczesnego i godnego 2026 roku.
Zobacz też:
Epic Games Store rozdaje, a Steam na tym zarabia.
Steam Machine będzie jednak bardzo drogą konsolą?
Steam Deck 2? Już w planach, ale odległych