OpenAI dokłada do interesu. ChatGPT za 200 dolarów nabija im koszty na wiele tysięcy dolarów. I to co miesiąc.
Przez lata stała miesięczna opłata była najprostszym modelem sprzedaży usług cyfrowych. Klient płacił abonament i korzystał z platformy bez większych ograniczeń. Tak działały serwisy streamingowe, pakiety biurowe czy usługi chmurowe. W przypadku sztucznej inteligencji ten model coraz częściej okazuje się jednak trudny do utrzymania, bo koszty obsługi najbardziej wymagających użytkowników rosną znacznie szybciej niż przychody z subskrypcji.
Analitycy SemiAnalysis przeanalizowali ekonomię najdroższych planów oferowanych przez OpenAI i Anthropic. W testach wykorzystywali modele do wykonywania bardzo złożonych zadań: długotrwałego programowania, operacji agentowych i analiz wymagających ogromnej liczby tokenów. ChatGPT Pro potrafi na spokojnie nabić rachunek na 14 tysięcy dolarów. OpenAI dokłada mocno do interesu.
Sprawdź: Prompt engineering – co to jest? Czy to zawód przyszłości?
Najdroższe nie są zwykłe rozmowy z chatbotem, lecz zaawansowane systemy agentowe wykonujące wieloetapowe zadania. Takie operacje mogą zużywać nawet tysiąc razy więcej tokenów niż standardowe zapytania. Analiza dużych dokumentów, wielogodzinne programowanie, automatyczne wyszukiwanie informacji czy obsługa złożonych procesów biznesowych wymagają ogromnej mocy obliczeniowej.
OpenAI, Anthropic i inni dostawcy znaleźli się w trudnej sytuacji. Użytkownicy oczekują coraz potężniejszych narzędzi za stałą miesięczną opłatę, podczas gdy koszty utrzymania infrastruktury rosną wraz z popularnością bardziej zaawansowanych funkcji. Dlatego coraz częściej mówi się o modelu rozliczeń opartym na rzeczywistym zużyciu zasobów, podobnym do obecnych stawek API. Taki system lepiej odzwierciedla koszty działania modeli AI, ale jednocześnie oznaczałby odejście od prostych i przewidywalnych abonamentów.
Zobacz też:
OpenAI ma problem – pozwała ich Floryda.
ChatGPT zdaje śpiewająco test Turinga.
ChatGPT stworzył szczepionkę na raka. No, prawie.