Canon nie ma dobrych wiadomości dla swoich klientów. Sztuczna inteligencja wgryzła się w rynek już zbyt mocno i generuje mnóstwo problemów.
Sztuczna inteligencja robi pogrom w branży fotograficznej. Tak złej sytuacji nie było chyba jeszcze nigdy. Przede wszystkim, koszty. Canon sygnalizuje, że w 2027 roku aparaty fotograficzne mogą podrożeć ze względu na rosnące koszty komponentów pamięci. W przypadku sprzętu fotograficznego pamięć pełni przecież bardzo ważną funkcję. Jest wykorzystywana między innymi podczas przetwarzania obrazu i obsługi bufora, który pozwala wykonywać serie zdjęć w krótkim czasie. Droższe komponenty mogą więc zwiększać koszty produkcji korpusów aparatów. A powód jest jasny – rozbudowa centrów danych i serwerów obsługujących modele AI zwiększa popyt na układy pamięci, co wpływa na ich dostępność oraz ceny. Konsekwencje odczuwają również inne segmenty elektroniki, w tym producenci komputerów, smartfonów i aparatów.
A po drugie, sztuczna inteligencja rozwala też branżę profesjonalną. Jeszcze do niedawna przygotowanie profesjonalnej kampanii fotograficznej wymagało zaangażowania wielu osób. Potrzebni byli fotograf, modelki, styliści, wizażyści oraz ekipa techniczna. Dziś coraz więcej firm zastanawia się, czy wszystkie te elementy są jeszcze konieczne. Generatywna AI pozwala bowiem przygotować materiały reklamowe bez organizowania tradycyjnej sesji.
Największe zagrożenie dla tradycyjnej fotografii pojawia się tam, gdzie liczy się przede wszystkim powtarzalność i skala produkcji. Katalogowe zdjęcia ubrań, fotografie produktów czy kolejne warianty materiałów reklamowych nie zawsze wymagają indywidualnego podejścia artystycznego. A był to naprawdę spory kawałek rynku. Powtarzalny i dochodowy.
Canon nie ma więc złudzeń. Dla branży oznacza to wyjątkowo trudną sytuację: mniej pracy dla specjalistów i coraz droższe narzędzia.
Zobacz też:
Canon opracował ołowiane kropki kwantowe.
Sztuczna inteligencja nie ma problemu z drobnymi kradzieżami.
Prompt engineering – co to jest? Czy to zawód przyszłości?