Microsoft zmienia zdanie. A na co komu aż 32 GB RAMu? Kiedyś ludzie żyli z kilobajtami i też było przecież w porządku.
W maju Microsoft sugerował, że 32 GB RAM będzie odpowiednią konfiguracją dla entuzjastów gier, natomiast 16 GB miało stanowić rozsądny punkt wyjścia dla osób oczekujących komfortowej pracy z Windows 11.
Aktualnie, Microsoft zdaje się łagodzić swoje wcześniejsze stanowisko dotyczące ilości pamięci operacyjnej potrzebnej w komputerach z Windows 11. Ze strony firmy zniknęły materiały, w których 32 GB RAM przedstawiano jako rozsądny wybór dla bardziej wymagających użytkowników. Przy okazji dziwnym trafem oferują obecnie własne laptopy Surface w podstawowych wariantach wyposażonych w zaledwie 8 GB pamięci.
W efekcie powstaje dość nietypowa sytuacja. Z jednej strony Microsoft niedawno przedstawiał 16 GB jako rozsądny poziom dla użytkowników oczekujących płynnego działania Windows 11. Z drugiej firma sprzedaje własne urządzenia z pamięcią o połowę mniejszą.
Na zmianę podejścia może wpływać obecna sytuacja na rynku pamięci. Jeszcze kilka lat temu wybór większej ilości RAM-u był stosunkowo prostym sposobem na wydłużenie życia komputera. Dzisiaj to olbrzymi wydatek.
Ograniczona ilość pamięci operacyjnej nie jest dla Microsoftu nowym wyzwaniem. Historia Windows pokazuje, że w przeszłości twórcy systemu musieli bardzo dokładnie pilnować tego, ile zasobów wykorzystują poszczególne elementy oprogramowania. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie komputerów z lat 80. i 90. Ówczesny sprzęt miał do dyspozycji nieporównywalnie mniej pamięci niż współczesne urządzenia, dlatego programiści musieli wykazywać się dużą oszczędnością. Każdy kilobajt mógł wpływać na działanie programu. Jedna z pierwszych wersji Menedżera zadań Windows miała zajmować zaledwie około 80 KB.
Zobacz też:
Microsoft sromotnie przegrywa z Apple – na własnym boisku.
Windows 11 będzie pożerał mniej pamięci RAM?
GitHub niemal rezygnuje z programu bug bounty.