• Ostatnia modyfikacja artykułu:3 miesiące temu

Ile trzeba wydać na dobry telefon? 2000 zł? 1500 zł? Czy może wystarczy nam jakieś 500 zł? Testujemy więc smartfon Motorola Moto G53 5G.

Motorola Moto G53 5G – specyfikacja

Zacznijmy od absolutnych podstaw, czyli w ogóle od tego czym jest Motorola Moto G53 5G i kilku suchych faktów. To telefon ze zdecydowanie niższej półki cenowej i nie możemy oczekiwać szału w kwestii specyfikacji. Niemniej, jest całkiem nieźle.

W kwestii wydajności mamy do dyspozycji 4 GB pamięci RAM i procesor Snapdragon 480+ 5G. Nie jest to model z bardzo wysokiej półki, ale zdecydowane wyższej niż wskazywałaby na to cena. Do tego mamy też grafikę Adreno 619 128 GB pamięci na dane i slot na kartę microSD do 1 TB.

Ekran to panel IPS 6,5 cala o rozdzielczości 1600 x 720 pikseli, 270 ppi, częstotliwości odświeżania 120 Hz i proporcjach 20:9. Za taką cenę bardzo, ale to bardzo ciężko byłoby liczyć na coś więcej. Do tego my też aparat główny 50 megapikseli z przysłoną f/1.8 i aparat makro o rozdzielczości dwóch megapikseli. Z przodu mamy za to kamerkę do selfie 8 megapikseli z przysłoną f/2.0. Jak też zapewne już doskonale wywnioskowaliście, nie zabrakło obsługi 5G. No i to tyle z „suchej” specyfikacji, przejdźmy do konkretów.

Pierwsze wrażenia

Motorola Moto G53 5G sprzedawana jest w bardzo eleganckim pudełku z dołączonym kablem USB-C, ale tradycyjnie już bez dedykowanej ładowarki. Pierwsze wrażenie bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyło. Smartfon należy po prostu określić słowami ładny i elegancki. Poważnie, całość prezentuje się estetycznie i telefon zupełnie nie wygląda na swoją cenę. Dodatkowo należy pochwalić wykonanie, krawędzie są estetyczne, miłe w dotyku a telefon świetnie leży w dłoni. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to niezbyt ładnie wyglądający aparat przedni, ale to naprawdę czepialstwo się bardziej z obowiązku niż z konkretnej potrzeby.

Z kronikarskiego obowiązku chciałbym też dodać, że telefon jest całkiem duży. Ciężko obsługiwać go jedną ręką. Oferuje natomiast sporo optymalizacji za pomocą gestów, które znacznie to ułatwiają.

Co z wydajnością?

Snapdragon 480+ 5G i 4 GB RAMu w telefonie z Androidem? To przecież jak proszenie się o problemy, zacinanie i niską wydajność. Tymczasem, Motorola Moto G53 5G działa zaskakująco wręcz płynnie. Niewątpliwie jest to zasługa doskonałej optymalizacji. System to Android 13, którego producent nie zaśmiecił niepotrzebnymi aplikacjami i nakładkami. Jest dość surowo, ale przejrzyście i szybko.

Pobrałem nawet kilka nieco bardziej wymagających gier mobilnych. Oczywiście, nie chodziły one tak dobrze jak na typowo gamingowych smartfonach, ale mimo to, jakość była zdecydowanie akceptowalna. Przy okazji, telefon nie nagrzewał się też za bardzo podczas grania, a to spory sukces. Nie ma też problemu z otworzeniem wielu kart Chrome czy z kilkoma aplikacjami naraz. Naprawdę było to spore zaskoczenie!

Czytnik linii papilarnych też sprawdził się bardzo dobrze. Ani razu podczas mojego ponad tygodniowego testowania nie zawiódł zbyt poważnie. Kilka razy zdarzyło się, że nie odczytał odcisku palca, ale to naturalne, wystarczyło przetarcie ekranu, czy potarcie o siebie palców i wszystko wracało do normy, nawet na dworze podczas opadów śniegu!

IPS to nie AMOLED, ale i tak jest nieźle

Ekran w Motoroli G53 5G to panel IPS o odświeżaniu do 120 Hz. Jeśli miałbym powiedzieć o nim coś dobrego, to zdecydowanie wskazałbym świetny kontrast. Kolory są dość wiernie oddawane i żywe i prawdę mówiąc, chociaż zabrzmi to jak herezja, to nie odstają jakoś bardzo od niektórych AMOLEDów w tańszych modelach. Motorola wypada w tej kwestii naprawdę bardzo przyjemnie, na plus wypada też wysoka jasność ekranu. Oczywiście zostaje nam jednak bolączka paneli IPS, czyli fakt, że przestają one wyglądać dobrze pod jakimkolwiek innym kątem niż niemal idealny,

Odświeżanie 120 Hz wydało mi się trochę naciągane. Ekran miejscami smużył przy szybkim przewijaniu czy w niektórych grach. Wydaje mi się, że pomiar 120 Hz został dokonany w warunkach idealnych. Niemniej, realnie możemy liczyć na wrażenie podobne jak w 90 Hz. Za 500 zł to wynik doskonały.

Przy okazji wspomnę tutaj o takim drobiazgu jakim jest dźwięk. Co ciekawe, głośniki są naprawdę niezłe, jak na telefon oczywiście. Brakuje trochę basów, ale dźwięk jest wiernie oddawany i czysty, olbrzymi plus.

Co z aparatami?

Za 500 złotych nie możemy szukać cudów. Motorola Moto G53 5G ma tylko dwa aparaty tylne, z czego ten drugi to tak naprawdę raczej dodatek niż jakikolwiek poważny sprzęt. Zabrakło też OIS czyli optycznej stabilizacji obrazu. Jak wypadają zdjęcia? Zdecydowanie lepiej niż mogłem się tego spodziewać. Telefon nie ma problemu z zachowywaniem ostrości i łapaniem nieco trudniejszych kadrów. Obiektyw niezbyt dobrze oddaje jednak kolory i ma tendencję do nadmiernej saturacji. Mimo to, żeby wyrazić się jasno, aparat jest dobry, a jak na tak taki telefon wręcz zaskakująco dobry.

Mimo to, aparat gubi się totalnie w gorszych warunkach oświetleniowych. To nie jest telefon do nocnych zdjęć, robienia zdjęć w klubach czy w ciemnych pubach. Cudów po prostu nie ma. Jeśli chcemy zrobić dobre zdjęcie telefonem za 500 zł to musimy zadbać o dobre oświetlenie i nic nie zmieni tego stanu rzeczy. Na plus wypada jednak mocna i dobrze pracująca lampa błyskowa, która pozwala nadrobić trochę w tej kwestii.

5000 mAh to naprawdę sporo

Akumulator ma pojemność 5000 mAh. W pełni naładowany telefon wystarczał mi na cały długi dzień dość intensywnego użytkowania. Odbyłem parę rozmów telefonicznych, przejrzałem memy w internecie w metrze, przesłuchałem kilka godzin muzyki na Spotify, zrobiłem sporo zdjęć. Z domu wyszedłem o 8:00 a o 23 wciąż miałem 43% baterii. I bardzo dobrze, bo ładowanie Motoroli G53 5G to droga przez mękę.

Nie istnieje tutaj żadne szybkie ładowanie, nieważne czy producent tak twierdzi. W mniej niż dwie godziny nie naładujemy telefonu z 30 do 100%, nieważne od ustawień czy ładowarki. To bardzo długo i jest to poważny mankament. Jeśli żyjecie dynamicznie i co chwila musicie podładowywać telefon, to Motorola G53 5G nie jest telefonem dla was. Jeśli natomiast tak jak ja, ładujecie telefon raczej przez noc, to nie odczujecie zbytnio problemu.

W każdym razie, Motorola Moto G53 5G jak na swoją cenę jest telefonem po prostu świetnym. Za takie pieniądze nie znajdziecie nic ciekawszego.

Zobacz też:
Motorola Razr 40 i 40 Ultra oficjalnie! Jest sporo zaskoczeń
Jakie smartfony sprzedawały się najlepiej w ostatnim kwartale?

#materiałsponsorowany

Oceń ten post