Kupujecie nowy telefon, cieszycie się nim rok czy dwa i nagle paskudnie zwalnia. Tak być nie powinno, to wcale nie ograniczenia samej technologii. Często to kwestia oprogramowania i samych chęci producenta do utrzymania wysokiego poziomu usługi. Samsung zrobił to tak brzydko, że Korea Południowa ukarała ich mandatem. A to naprawdę coś rzadkiego, bo Samsung to trochę sama Korea.
Historia zaczęła się w 2022 roku, kiedy użytkownicy zauważyli, że część gier działa na flagowych urządzeniach Samsunga gorzej, niż można byłoby oczekiwać po ich podzespołach. Game Optimizing Service miał pomagać w kontrolowaniu temperatury, zużycia energii i stabilności działania urządzenia. Tymczasem w rzeczywistości GOS potrafił ograniczać wydajność już po uruchomieniu wybranych tytułów.
Chodziło po prostu o to, że maksymalna, reklamowana, wydajność nie miała nic wspólnego z rzeczywistością, bo była ograniczana. Samo ograniczanie wydajności nie jest niczym nadzwyczajnym – bez niego nowoczesny smartfon mógłby szybko się nagrzewać i zużywać baterię. Istotne jest jednak to, czy producent jasno informuje o działaniu takich mechanizmów, szczególnie gdy jednocześnie promuje urządzenie jako sprzęt do wymagających gier. A Samsung tego nie robił.
Firma argumentuje, że GOS służył utrzymaniu stabilnej pracy urządzeń oraz kontroli temperatury, a podobne mechanizmy optymalizacyjne są stosowane również przez innych producentów smartfonów. Tylko Samsung zrobił to dosyć brzydko, bo aktualizacją wydaną później, już po premierowych testach swoich urządzeń. Efekt? Południowokoreański regulator nałożył na producenta karę w wysokości około 20,1 mld wonów, czyli blisko 60 mln zł.
Zobacz też:
Sztuczna inteligencja dla każdego – Korea ma nowy pomysł.
Samsung ma nowe pomysły. iPhone Duo jeszcze zblednie.
Galaxy SmartTag 3 debiutuje – Samsung wprowadza ważna zmianę.