• Ostatnia modyfikacja artykułu:4 godziny temu

Microsoft leci ze zwolnieniami. Oczywiście, wszystko to zasługa AI, bo jakby inaczej. Czy ktoś spodziewał się czegoś innego?

Trzeba jedno przyznać gigantowi – na razie zwolnienia robi z klasą. Microsoft rozważa bowiem szeroko zakrojony program dobrowolnych odejść, który może być dostępny dla około 60 tys. pracowników. To potencjalnie ponad jedna czwarta załogi firmy, liczącej około 223 tys. osób.

Ale to dobrowolne odejścia, z ślicznym pakietem świadczeń i niezłą odprawą. Nie oznacza to też, że wszystkie osoby odejdą. Wcześniejszy program tego typu, uruchomiony w tym roku, miał przyciągnąć około 30% uprawnionych osób. Jeśli podobny odsetek zdecydowałby się odejść również tym razem, faktyczna redukcja byłaby znacznie mniejsza niż maksymalna liczba objętych ofertą pracowników.

Sprawdź: Prompt engineering – co to jest? Czy to zawód przyszłości?

Program ma być skierowany do wybranych osób na stanowiskach wiceprezesów i niższych szczeblach zarządzania. Wyłączone mają być za to między innymi osoby pracujące przy rozwoju i obsłudze centrów danych. Pozbywają się biurokracji a nie pracowników technicznych.

Zmiany w Microsofcie pokazują szerszy kierunek w branży technologicznej. Firmy zwiększają inwestycje w AI, infrastrukturę i nowe usługi, jednocześnie szukając oszczędności w innych obszarach. Dla pracowników oznacza to większą niepewność nawet w dużych przedsiębiorstwach, które dysponują znacznymi zasobami finansowymi. No i pamiętajmy – dobrowolne odejścia to krok pierwszy. Drugi to zwykle odejścia przymusowe, jeśli te pierwsze nie przyniosły oczekiwanego efektu. A nie wiadomo czy tak dużo osób chętnie opuści szeregi Microsoftu, szczególnie na stanowiskach kierowniczych.

Zobacz też:
Microsoft okazuje się nie taki łatwy do wykorzenienia z urzędów.
Spotify w końcu bierze się za porządki – AI slop musi odejść.
Google nakarmi AI zdjęciami i mailami użytkowników.

Oceń ten post