• Ostatnia modyfikacja artykułu:4 godziny temu

Google ma lekki problem. Wycięli w Finlandii ponad 500 ha lasów i władzom się to średnio spodobało.

Finlandia to najbardziej zalesiony kraj Europy. Ale nie znaczy to, że lubią jak ktoś ten las im wycina, mimo, że mają go sporo. Tymczasem w Muhos, usunięto około 330 hektarów lasu a Kajaani zniknęło natomiast niespełna 200 hektarów. Wszystko pod nowe centra danych dla Google. Sprawą zainteresowało się Fińskie Stowarzyszenie Ochrony Przyrody, które zarzuciło Google i jego lokalnej spółce rozpoczęcie robót przed zakończeniem wymaganych analiz środowiskowych.

Jak na razie Google dostało zdecydowane „nie”. Mają zakaz na szeroki zakres robót, w tym usuwanie drzew, zdejmowanie wierzchniej warstwy gleby, wykopy, wydobycie kruszywa, transport ziemi i prace melioracyjne. Wstrzymano również budowę dróg oraz placów składowych. Decyzja nie blokuje jednak wszystkich działań – dopuszczono część prac planistycznych i pomiarowych, które mają niewielki wpływ na otoczenie.

Szef Google Finland, przyznał, że firma nie sprostała w tym przypadku własnym wysokim standardom. Zapowiedział również podporządkowanie się decyzji LVV. Jednocześnie przekonywał, że spółki działały w przekonaniu, iż postępują zgodnie z fińskim prawem, a przygotowania do inwestycji prowadzono we współpracy z władzami i ekspertami. Tylko jest jeden mały problem. Nie wyjaśnił jednak, z którymi instytucjami konsultowano działania ani na jakiej podstawie uznano, że można rozpocząć prace w takim zakresie.

Niezależnie od jakości wyjaśnień firma musi teraz poczekać na zakończenie wymaganych procedur środowiskowych. Ich wyniki mogą wpłynąć na dalszy przebieg inwestycji, a także na ewentualne dodatkowe warunki stawiane przez regulatora.

Zobacz też:
Google ma nowy detektor AI – wszyscy go już potrzebują.
AI coraz częściej zastępuje nam psychologa – dane szokują.
Meta stawia nowe centrum danych… i olewa już klimat?

Oceń ten post