• Ostatnia modyfikacja artykułu:2 lata temu

Komisja Europejska ukarała kilku wydawców gamingowych za to, że wprowadzili tzw. blokadę regionalną. O co chodzi? I czy z tego powodu będą podwyżki cen gier?

W sieci często możemy kupować gry w modelu cyfrowym, z platform takich jak Steam. Ale są też różnego rodzaju promocje i “klucze aktywacyjne”. Kiedy gracz kupi taki klucz, może go później aktywować w danej platformie i często udaje mu się w ten sposób zdobyć daną grę w niższej cenie niż standardowa.

To właśnie te klucze aktywacyjne są powodem, przez który Komisja Europejska narzuciła kary. Okazało się, że wydawcy blokowali je geograficznie – dotyczyło to ok. 100 różnych gier na PC, często bardzo popularnych.

Komisja przeprowadziła dochodzenie i okazało się, że Valve, wraz z innymi wydawcami, blokowali możliwość aktywowania kluczy niektórych gier poza Czechami, Polską, Węgrami, Rumunią, Słowacją, Estonią, Łotwą i Litwą. Jeśli więc np. gracz z Niemiec kupił sobie kod w Polsce, nie mógł później aktywować tej gry u siebie. Dlaczego? To proste: wydawcy nie chcieli, aby gracze mogli kupować gry w zbyt niskich cenach. Bo dla Niemca gra za 100 zł to nie to samo, co ta sama gra za 100 zł dla Polaka czy Czecha. Dla niego to okazja, dla nas – zwykła cena.

Komisji Europejskiej takie zachowanie się nie spodobało, bo jej zdaniem są to praktyki, które pozbawiają europejskich konsumentów korzyści płynących z jednolitego rynku cyfrowego UE. Komisja chce, abyśmy mogli rozglądać się po europejskiej sieci i wyszukiwać najbardziej odpowiednie, atrakcyjne cenowo oferty. Jest to jedna z zalet, jaką zapewnia bycie w Unii!

Valve zapłaci najwięcej, bo najmniej współpracowało. Będą przez to podwyżki cen gier?

Firmy nie powinny dzielić jednolitego rynku europejskiego na “lepszy” i “gorszy’. Owszem, w niektórych krajach ludzie mają niższe dochody, więc ceny gier są tam generalnie niższe, ale wydawcy gier nie powinni tego w jakikolwiek sposób wykorzystywać.

Łącznie kara za wprowadzenie blokad wynosi 35 mln zł (6,9 mln funtów). Poza firmą Valve, która jest właścicielem platformy Steam, Komisja ukarała także:

  • Bandai Namco i Capcom (firmy japońskie)
  • Focus Home (firma francuska)
  • Koch Media (firma niemiecka)
  • ZeniMax (firma amerykańska)

Wymienione wyżej firmy współpracowały z Komisją, dlatego ich pierwotne kary zostały obniżone. Natomiast Valve, jak twierdzi Komisja, nie zaoferowała wystarczającego wsparcia i zaangażowania, dlatego zostanie ukarana karą w wysokości ponad 1,4 mln funtów (ok. 7,2 mln zł), bez obniżki.

Valve utrzymuje, że współpracował z Komisją i dostarczył wszystkich niezbędnych informacji, czy też wymaganych dowodów. Rzecznik firmy, Doug Lombardi, powiedział, że w czasie, gdy prowadzone było dochodzenie, ok. 3 proc. wszystkich gier ze Steama było objętych blokadą regionalną. Platforma ma ich natomiast ponad 40 tys.

Jednocześnie Lombardi zapowiedział, że jeśli rzeczywiście wydawcy będą musieli oferować takie same ceny w całej Europie, to po prostu je podniosą w uboższych krajach. Niewykluczone więc, że niedługo w Polsce doczekamy się podwyżek cen gier. Dojdzie do sytuacji, że Polak będzie płacił za gry tak, jak Niemiec czy Francuz. Szkoda, że jeśli ma być sprawiedliwie, to na koniec i tak najwięcej zyskują najbogatsi.

Czytaj także:
PS5 z dużą przewagą nad Xbox Series X
Mad Catz B.A.T. 6+ to mysz gamingowa, która ma wszystko
Xbox Cloud Gaming pojawi się na PC i iOS na wiosnę

Źródło: BBC.com

Oceń ten post