Od niedawna już niemal każdy może korzystać z Twitter Spaces – nowych chatów audio na platformie. Warunek? 600 obserwujących.

Clubhouse swoim dynamicznym wejściem na rynek bardzo namieszał w social-mediach. Okazało się, że obecne tekstowe formy są niewystarczające dla wielu użytkowników. W dobie pandemii, podczas której mamy bardzo ograniczony kontakt z drugim człowiekiem, wolimy jednak komunikację głosową.

Wszystkie serwisy zaczęły więc wyścig o stworzenie swojej własnej platformy audio. Do zagospodarowania był przecież olbrzymi rynek – Clubhouse działa jedynie na systemie iOS. Zdecydowanie najszybciej zareagowali Discord ze swoim Stage Channels i Twitter z Spaces.

Ranking: Głośnik bezprzewodowy – najlepsze modele 2021

Twitter Spaces tak naprawdę w bardzo niewielkim stopniu rożni się od Clubhouse. Po wejściu na dany kanał głosowy odzywać mogą się jedynie zaproszone do tego osoby, cała reszta pełni rolę publiczności. To zatem idealne środowisko do przeprowadzania wywiadów, podcastów na żywo czy sesji Q&A (pytania od publiczności).

Pierwsze testy rozpoczęły się już w grudniu, jednak dopiero teraz Spaces trafiło do szerszego grona odbiorców. Żeby stworzyć swój pokój lub dołączyć do istniejącego trzeba mieć jedynie ponad 600 obserwujących. Chociaż może się to wydawać dużo, to jak na standardy Twittera to tak naprawdę całkiem niewiele.

Twitter ogłosił również, że planuje wkrótce wprowadzić biletowane wydarzenia w Spaces. Wydaje się to bardzo ciekawą opcją, dla twórców którzy chcieliby monetyzować swoje treści w serwisie. Nie znamy niestety żadnych szczegółów na jakiej zasadzie miałoby to działać.

Zobacz też:
Twitter wprowadza profile biznesowe dla małych i średnich firm
Elon Musk został pozwany. Wszystkiemu winny jest jego Twitter
Twitter zajmie się fake-newsami o szczepionce na COVID-19

Źródło: Engadget